Przydrożna Kapliczka

Wędrowiec w jej cieniu oddechu nabierał
a nocny przechodzień wyzbywał się lęku
dzieci tu kwiatki wiosenne znosiły
i znicz płonął od czasu do czasu

Mała przydrożna kapliczka

Kobiety na piersiach znak krzyża robiły
zaspany woźnica unosił swą czapkę
w święta kościelne barw nabierała
śpiewała szelestem bibułek i wstążek

Mała przydrożna kapliczka

Słuchała próśb zakochanych o miłości
klękających wieczorem ukradkiem
wysuszała łzy ludziom cierpiącym
w kłopotach ich była wraz z nimi

Mała przydrożna kapliczka

Dziś polnej drogi już nie ma
dawno chwastami i trawą zarosła
w oddali zaś szum samochodów
i czerń nowoczesnych autostrad

Mała przydrożna kapliczka
została sama

Zgubiony turysta już tutaj nie przyjdzie
wóz konny nie jeździ tu wcale
w spiekocie lata i zimą gdy mróz i śnieżyca
po polach tu hula

Mała przydrożna kapliczka - a w środku
jak w domku dla ptaków
figurka
to matka przed zimnem dzieciątko swe chroni
i z sił całych do serca przytula


Roman Krajewski