Rozmowa z królami

Kim wy jesteście możni mężowie ?
- Wasze odzienia w przepychu złocie
Gdzie podążacie przez piach pustyni ?
- Tak się trudzicie w słońca spiekocie

My, trzej królowie - mędrcy ze wschodu
Wiele już nocy i dni idziemy
Śladem tej gwiazdy co nas prowadzi
Mirę, kadzidło, złoto niesiemy

Komu te dary - kim ten szczęśliwiec ?
Ma zamki, pałac, ziemi połacie ?
Władze ma wielką, jest większy od was ?
Że mu z pokorą pokłon oddacie

To mały dzidziuś - dziś się urodzi
W mieście Betlejem - stajenki kątek
Z dala od domu, w zapachu siana
Wśród mieszkających tutaj zwierzątek

A czym zasłuży to dziecię małe ?
Kto to - kim będzie w wieku rozkwicie ?
Może zasłynie na dworach sławnych
Skoro już teraz tak Mu służycie

To jest syn Boga - zostanie z nami
Jak zło miłością zwalczyć doradzi
Dobrem przykryje nienawiść, pychę
I w serca ludzkie pokój wprowadzi

Kim jego Matka - bogini jakaś ?
Z rajskich ogrodów, z nieba samego ?
Czy była księżną, czy jest królową ?
Że Bóg Ją wybrał dla dziecka swego

Dziś Ona jeszcze zwykłą kobietą
Swój dom, rodziców ma w Nazarecie
Niebawem będzie świata Królową
Mocą swą Boską Szatana zgniecie

Jak przyjąć Pana, jak uczcić Matkę ?
Noc taka ciemna - Bóg jak kruszynka
Zwierzęta nie śpią, w stajence chłodno
Co dać, co przynieść dla Matki, Synka ?

Sercem gorącym witaj każdego
Daj miłość swoją  - zostaw zmartwienie
Co złe - zapomnij, otrzyj łzy z oczu
Bo to jest Boże Narodzenie


Roman Krajewski